Krótki film rotoskopowy, czyli jak spełnić wymogi o zerowych środkach...
To to czym mam nadzieje dostać się do szkoły filmowej... Ha ha.
Tak, wiem, nikt nie musi mi tego wytykać, shut up. Sam jestem z tego mało zadowolony, ale na swoją obronę i pocieszenie zarazem muszę wytknąć, iż zostało to zrobione w niespełna pięć (5!) dni nie mając w sumie niczego konkretnego...
Stąd decyzja by film był rotoskopowany. Można dzięki temu zakryć braki scenerii, rekwizytów czy strojów - a tych było równie dużo co czasu na zrobienie tego. Sztywne deadline'y są złe. Na dodatek dopiero przypominałem sobie arkany After Effectsa i w dużej mierze uczyłem się jak robić to co robiłem, robiąc to. No i skończyło się na tym, że na porządne tło nie było czasu, a i tak najzabawniej było o 5 rano dnia w którym trzeba było to donieść, gdy przypomniałem sobie, że nie mam żadnych dźwięków... O muzyce nie wspominając... A internet nie działał.
W końcu jednak - gdy mój ISP się już obudził - z pomocą freesound skleciłem coś co o tamtej porze zdawało się sensowne.
Dostarczyłem film i resztę rzeczy wymaganych, po czym wróciłem do domu i wkrótce zasnąłem. Po drzemce obejrzałem to w końcu o wszystkich zmysłach przytomnych... Z rana pamiętałem to nieco inaczej... Pozostaje mieć nadzieję, że ktokolwiek będzie to sprawdzać i oceniać, to też rano po nieprzespanej nocy...
Początkowo stwierdziłem, że to się w ogóle nie nadaje do publikacji jakiejkolwiek... Tym bardziej, że to bardzo mocno okrojona wersja oryginalnego pomysłu (brak czasu, lalalala). W końcu jednak przekonałem samego siebie, że od czegoś się zaczyna. A poza tym wśród "innych" materiałów podałem linka do tego miejsca, a tak się też składa, że w tym niewyspaniu nie podałem, żadnych informacji o produkcji filmiku, użytych źródłach, etc i inne takie detale, w których to właśnie diabeł tkwi, a prawdę powiedziawszy nie wiem nawet czy jest to wymagane, ale pewnie by ładniej wyglądało no i naświetlenie sytuacji może zaowocowało by przychylniejszym spojrzeniem na to całe "magnificent octopuss" - haha, żart którego nikt nie zrozumie - i tak, w ten sposób po części tłumacze to całe moje usprawiedliwianie się (czy też vice versa) i tak, to naprawdę długie oraz zagmatwane zdanie, ale lepsze to od zaczynania co drugiego zdania od "I", co nie?
Niewątpliwym plusem jest pewnie to, że mam teraz nowy pomysł - który w świetle dnia, poza cieniami mego umysłu znów będzie wyglądać zupełnie inaczej... ale co zrobić - i to na dodatek odświerzający jeden ze starych, zanim jednak rzucę się na niego z motyką chcę przeprowadzić test-pokazówkę. Musi on być dość wymagający bym był w stanie realistycznie ocenić szansę powodzenia większego projektu. Dlatego muszę znaleźć ładną "aktorkę". Nie, nie będzie to porno. Chociaż rotoskopowanego filmu pornograficznego chyba jeszcze nikt nie zrobił, hmm...
W każdym bądź razie, ładna twarz będzie stwarzała o wiele większe wyzwanie. Ale po kolei, najpierw trzeba napisać scenariusz...
(Tak piszę to tu, by ten pomysł nie umarł samotnie.)
/Edit:
Scratch that. Ukradli mi kamerę <.<
♠

Heh, że sobie hehnę. Też widzę, że dopadła aura jesienno-grafomańska. Zrobiłeś właśnie coś, co ja chciałem zrobić daaaaawno temu a nie zrobiłem bo:
OdpowiedzUsuń na zawsze-brak umiejętności rysowania
-brak umiejętności sklecenia tego co bym narysował w jakiś sesnsowny....hmmm... filmik?
o dziwo moje lenistwo nie miało w tym wypadku znaczenia :<
Co do filmiku. Jak dla mnie zajebiste i słowa uznania. Poważnie, ja, żeby zrobić takie coś to...to bym i tak nie zrobił. Nie nadawałoby się do czegokolwiek. Niestety.